Przepisy.com

(nie tylko gęsie) warsztaty w POZIOM 511 Design Hotel & SPA. Prolog ;)

Na początku pisemno-fotograficznej relacji z weekendowego wyjazdu do superhiper hotelu „POZIOM 511 Design Hotel & SPA” połączonego ze zwiedzaniem okolicznych ekofarm dostawców do hotelowej kuchni, gęsimi warsztatami, ogniskiem z prażonkami, uroczystą kolacją i wspaniałą zabawą słowa podziękowania od mojej żony, która niezmiernie się cieszy i jest wdzięczna tym, którym uda się wyrwać mnie z mojej „pustelni” – podobno wracam odmieniony i uśmiechnięty 😉 Dołączam się do podziękowań ( które zgodnie z zasadami powinny być chyba na końcu, ale „fuck the rules” ): Dziękuję zatem Ani ( Czosnek w Pomidorach ) za polecenie mojej skromnej osoby; Julicie ( Wrząca Kuchnia ) za zaproszenie i organizację; Markowi ( szef gastronomii w  POZIOM 511 Design Hotel & SPA ) za gościnę, Grześkowi ( szef hotelowej kuchni ) za warsztaty oraz Docie ( Oneginetatopa ), Joannie ( Królestwo Garów ) oraz Tomkowi ( Magiczny Składnik ) za towarzystwo i udany weekend. Dziękuję jeszcze temu, kto załatwił taką pogodę, że w połowie października mogłem sobie w t-shircie siedzieć w hotelowym ogrodzie i było ciepło i słonecznie.

hotel-511

Podziękowania mam za sobą to teraz już z górki i w 2 słowach: Było zajebiście ! Od samego początku, kiedy to dojechałem wcześnie i załapałem się na weekendowe śniadanie z lokalnymi smakołykami, pysznym chlebem i wyśmienitą wędzoną szynką. Dla mnie mogłoby nic więcej nie być, ale stoły się uginały pod ilością jedzenia. Goście hotelu głodni nie chodzą to na pewno a spalać mają gdzie bo i basen luksusowy i okolice na wycieczki piesze czy rowerowe ( rowery sobie można wypożyczyć na miejscu ) idealne. Dość powiedzieć, że wystarczy minąć kilka skał i jesteśmy już przy zamku w Ogrodzieńcu.

zamek ogrodzieniec

Po śniadaniu i kawie pojechaliśmy z Julitą, Markiem i Grześkiem po wesołą warszawsko-radomską ekipę i już wspólnie na objazd pól, lasów i okolicznych gospodarstw. I tutaj mam prośbę: ludzie jak robicie warsztaty róbcie takie rzeczy, pokażcie skąd bierzecie produkty, jak kozy biegają po polach, gdzie są dojone, jak robi się ser i jak smakuje świeże mleko.

kozie mleko

Gdzie pływają pstrągi, co jedzą jesiotry, jak bardzo trzeba pilnować węgorzy i jak zbudowana jest wędzarnia. To pozwala lepiej zrozumieć produkty, docenić ich wartość i poczuć na talerzu serce i pracę tych, którzy starają się abyśmy dostawali naprawdę wysokiej jakości i świeże składniki.

kozy na polu

W naszej wycieczce odwiedziliśmy gospodarstwo pana Garbaciaka ( www.sery-kozie.pl ), nastawione głównie na produkty z mleka koziego, ale jest też ono dostawcą gęsiny do hotelowej restauracji.

kozy

Odwiedziliśmy stado blisko 600 kóz swobodnie pasących się na okolicznych polach i zakupiliśmy sery, które miały być wykorzystane podczas warsztatów.

kozie sery

Gęsina już na nas czekała w hotelowej kuchni więc szybki przejazd na drugą stronę Zawiercia w okolice Pustyni Błędowskiej ( na której kilka osób poczuło dziki zew i zabawiło się w Tarzana i Jane ) do miejscowości Chechło do gospodarstwa rybackiego „Pstrąg”, które jak sama nazwa wskazuje słynie z pstrągów i świeżych i wędzonych.

pustynia błędowska

Ryby ( bo nie tylko pstrągi ale i jesiotry i węgorze ) żyją tam sobie w idealnych warunkach i czekają na głodnych ludzi jak my. Gospodarz na dzień dobry przywitał nas wędzonym węgorzem i po ( jeszcze ciepłym ) wędzonym pstrągu na głowę. Po 10 minutach zostały tylko ości i nasze tłuste uśmiechnięte gęby; no i jeszcze zatłuszczone tłustymi rękami aparaty 😉

wędzone pstrągi

Czas gonił i pora była najwyższa na powrót do hotelu i szykowanie się do warsztatów o których za kilka dni bo to grzech w jednym wpisie zamieścić wszystko co działo się przez te dwa dni. na koniec tylko zdjęcie-przedsmak tego co działo się wieczorem ….

warsztaty nalewka

Wydruk przepisu
(nie tylko gęsie) warsztaty w POZIOM 511 Design Hotel & SPA. Prolog 😉
Porcje
Porcje
Dodaj komentarz
*
*
*